Autoryzowany Glazurnik

Raz, dwa trzy i… Autoryzowany Glazurnik?

Dwa dni szkolenia zakończone krótkim egzaminem by otrzymać tytuł Autoryzowany Glazurnik f-my Atlas. I to wystarczy? Nie tak szybko. Jak się okazuje to dwudniowe szkolenie za wiele nie pomoże. 
Tematy znane i wielokrotnie przewertowane na szkoleniach w tej i w innych firmach. Tak, w szkoleniach organizowanych przez inne firmy również chętnie uczestniczę. Nie zdarzyło się bym nie dowiedział się czegoś nowego. Na rynku pojawiają się nowe produkty, a za nimi zmienia się troszkę technologia, nieznacznie ale jednak. Szkolenia tylko uzupełniają, kierunkują nasze doświadczenie, dopowiadają nowe rozwiązania. 

A egzamin to… 

Gdyby egzamin dotyczył samych produktów, ich właściwości, tych wszystkich norm wytrzymałości na ściskanie, zginanie… zapewne bym poległ. Produktów jest sporo. Nigdy nie wpajałem takiej wiedzy na pamięć bo uważałem i nadal uważam, że zawsze mogę zajrzeć do podręcznej, domowej biblioteczki czy internetu. Za to gdzie i który materiał zastosować wpoiłem sobie przez lata praktyki i niemal codzienne wertowanie kart technicznych przy planowaniu technologii, pisaniu ofert lub kosztorysów powykonawczych.
Dzięki Bogu na egzaminie trzeba było bardziej wykazać się doświadczeniem i że tak powiem, wiedzą technologiczną. Część zawierająca samo układanie płytek niemal pominięte. Przynajmniej w moim wypadku. Dlaczego? Chyba najważniejszą część naszej pracy stanowi przygotowanie podłoża pod te płytki. Tu jest cały „pies pogrzebany”. Tu jest najważniejsza technologia i tu błędy są niemal nie wybaczalne, mszczą się po czasie.
Na egzaminie przydaje się troszkę szczęścia. Nie przypasuje ci pytanie i możesz polec, palniesz głupstwo i pozamiatane. Bywa. Szacun dla chłopaka, chyba z Białej Podlaski (sorry kolego, nie pamiętam nawet Twojego imienia), który musiał przejść przez dodatkowy test 15 pytań. Wykazał się odpowiednią wiedzą, WIEDZĄ, fart mu nie pomagał i… zdał!

Gdzie po naukę?

Przydaje się wiedza jeszcze z technikum. Tak, tak, teoria, z której do dziś korzystam, którą potwierdzam i staram się pracować jak „książka” przykazała. Innym nie ocenionym źródłem wiedzy jest internet. Branżowe, Atlasowe forum uczy na błędach, doświadczeniach i umiejętnościach innych. Kopalnia wiedzy! Miejsce wykonawców i ekspertów. Słabo się tam udzielam, za to wiele czytam, podpatruję galerie innych. Koledzy forumowicze, dzięki Wam wielkie! Z drugiej strony trzeba przyznać, że chyba bez f-my Atlas takiego forum raczej by nie było. Facebook to jednak nie to samo. 

Po co mi to?

Przede wszystkim dla siebie, odpowiedzieć sobie na hasło sprawdzam. Jeśli dodatkowo choć troszkę mi to pomoże w pracy to fajnie. Pewnie, nie ma co ukrywać, to także jakieś wsparcie przy rozmowach z klientami. Jak by nie było za nami stanęła duża, znana firma producencka (i dla niej to korzyść – budowanie wiernych, stałych, klientów, którzy dodatkowo utrwalają firmowy znaczek). Jakieś „halo” jednak jest.
 
autoryzacjaatlas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *